|
Rozmowa z księdzem Tomaszem Dawidowskim z Bractwa Kapłańskiego św. Piotra
- Jest ksiądz młodym człowiekiem, a zatem - według panującego stereotypu - powinien być ksiądz bardziej otwarty na nowinkarstwo w dziedzinie liturgii niż na kultywowanie przedsoborowej tradycji
- Moja decyzja o przystąpieniu do Bractwa św. Piotra kultywującego łacińską tradycję liturgiczna wynikła z przekonania, że nie należy iść na łatwiznę. Zadecydowały o tym także powody estetyczne - umiłowanie piękna, porządku, harmonii. Z punktu widzenia historycznego Msza w klasycznym rycie rzymskim jest przecież olbrzymim dziedzictwem chrześcijańskiej kultury europejskiej. Od strony teologicznej, to co w tym rycie może pociągać najbardziej, to - by powołać się na kardynała Ratzingera - bardziej kontemplatywny wymiar przedsoborowej liturgii, jej niewątpliwa precyzja dogmatyczna. W dzisiejszym pełnym chaosu świecie ten ryt przypomina o wielkości Kościoła.
- Jak ksiądz ocenia posoborowe przemiany w liturgii?
- Sam sobór dał tylko pewne wytyczne. Warto przypomnieć, że w uchwalonej na nim konstytucji o liturgii zalecono choćby używanie łaciny, jako oficjalnego języka liturgicznego Kościoła. Sam projekt Novus Ordo Missae przedstawiono 5 lat później. Myślę, że był on wyrazem trochę zbyt optymistycznego patrzenia na świat. Wielu ludzi Kościoła uznało iż uczynienie liturgii bardziej zrozumiałą pozwoli na jej głębsze przeżycie. Dziś mamy liczne dowody, iż bardzo często tak się nie stało. Dziś widzimy, że te zmiany przyniosły pewne pozytywy, ale równocześnie i wiele zagrożeń.
- Zacznijmy od pozytywów.
- Podkreślenie wspólnotowości, oddanie należytego miejsca językom narodowym.
- A negatywne?
- Myślę, że możemy mówić, iż kierunek celebracji może nieść, a często niestety niesie ze sobą pewne problemy. Zwrócił na to choćby uwagę kard. Raztiznger. w swojej przedmowie do książki ks. prof. Klausa Gambera "Zwróćmy się ku Panu". Pozycja ta jest już dostępna na polskim rynku.
- Jakie to są problemy?
- Często możemy mówić o zaniknięciu roli kapłana - ofiarnika na rzecz osoby animującej wspólnotę. W wielu kościołach na Zachodzie kapłan jest jedynie równym w prawach przewodniczącym zgromadzenia wiernych. U nas to problem marginalny, a jednak obserwując np. niektóre z tzw. Mszy dla dzieci, możemy mieć pewne obawy.
- Jan Paweł II napisał w 1980 r. w liście do kapłanów: "Trzeba, ażebym wypowiedział słowa przeproszenia, za wszystko, co z jakiegokolwiek powodu, na skutek jakiejkolwiek ludzkiej słabości, niecierpliwości, zaniedbania, na skutek tendencyjnego jednostronnego, błędnego rozumienia nauki soboru o odnowie liturgii, mogło stać się okazją zgorszenia, i niewłaściwości w interpretacji nauki oraz czci należnej temu Wielkiemu Sakramentowi. (Eucharystii - przyp. autora) i proszę Pana Jezusa aby w przyszłości pozwolił nam uniknąć w naszym sposobie traktowania tej Najświętszej Tajemnicy wszystkiego, co w jakikolwiek sposób mogłaby osłabić lub zachwiać poczucie czci i miłości naszych wiernych.
- Ojciec Święty ma zapewne na myśli lata 70 - te, kiedy to w liturgii czyniono wiele eksperymentów mających bardzo mało wspólnego z duchem katolickim. Msza często przypominała happening gorszący wielu ludzi.
- Co szczególnie mogło gorszyć?
- Brak szacunku do czynności liturgicznych, czy choćby takie "popisy" kapłana przy ołtarzu, że Msza niekiedy przestawała przypominać Mszę.
- Z drugiej strony trudno zamykać się na fakt, że właśnie takie Msze "rozhukane", na przykład oazowe, przyprowadziły wielu ludzi do Pana Boga
- Pan Bóg działa w różny sposób i przez różnych ludzi, pewne sprawy są jednak fundamentalne i nie wolno ich w liturgii naruszać. Msza to przede wszystkim akt publiczny Kościoła, który ma być celebrowany pobożnie i godnie. To serce naszej wiary, poruszające nas do modlitwy. Tutaj twórcza aktywność musi być ograniczona.
- Co do muzyki. Rozumiem, że we Mszy przedsoborowej nie ma miejsca dla gitar elektrycznych, perkusji itd.
- Nie ma. To sprzeciwia się naturze tej Mszy, która ma skłaniać do modlitwy, medytacji, do wewnętrznego uczestnictwa w niej.
- Bractwo św. Piotra, do którego Ksiądz należy i Bractwo św. Piusa X, złażone przez abp. Marcela Lefebvre'a łączy kultywowanie starej liturgii. Co dzieli?
- 30 czerwca 1988 r. abp Lefebvre wyświęcił czterech kapłanów ze swojego bractwa na biskupów. Tym samym zerwał jedność z Rzymem i zaciągnął karę ekskomuniki, a Bractwo św. Piusa X znalazło się w stanie schizmy. Nasze Bractwo zaś zostało erygowane przez Ojca Świętego. Mamy papieską komisję Ecclesia Dei, która zajmuje się ruchem tradycyjnym w Kościele. Podlega jej w tej chwili, kilkadziesiąt instytutów życia konsekrowanego i zgromadzeń zakonnych na całym świecie. Obecnym przewodniczącym komisji Ecclesia Dei jest prefekt watykańskiej Kongregacji ds. duchowieństwa, kolumbijski kardynał Dario Castrilon Hoyos.
- A w Polsce?
- W czasach komunizmu, co zrozumiałe, posoborowe dyskusje przebiegały u nas łagodniej. Stąd też do lat 90 - tych ruch tradycyjny był w Polsce bardzo słaby.
- Prymas Wyszyński zachował - i dobrze - daleko idącą powściągliwość wobec posoborowych nowinek.
- To prawda. Po soborze Msza św. była w Polsce sprawowana w sposób bardzo godny. Szkoda, że w ostatnich latach zaczęło się to trochę zmieniać.
- Czy prymas Wyszyński nie stworzył lepszej podstawy dla ruchu tradycyjnego w Polsce niż na Zachodzie?
- Owszem. Jednak w ostatnich latach pewne nie najlepsze posunięcia duszpasterskie z Europy Zachodniej zaczynają docierać do Polski. Trudno ocenić w jakim kierunku rozwinie się sytuacja.
- Jest ksiądz pierwszym wyświęconym Polakiem z Bractwa św. Piotra. Co z następcami?
- W naszym seminarium w Wigratzbad studiuje jeszcze czterech Polaków. Wszyscy oni zetknęli się ze starą Mszą św. w Polsce gdzie już w kilku diecezjach (warszawskiej, wrocławskiej, poznańskiej i gorzowskiej) wyznaczeni przez ordynariuszy kapłani celebrują Msze św. w tym rycie.
- Abp. Lefebvre uważał, że Kościół znalazł się po Soborze Watykańskim II w poważnym kryzysie. Czy Bractwo św. Piotra widzi sytuację podobnie?
- Kryzys wiary w Europie Zachodniej jest faktem. Jednak Kościół jako instytucja boska z pewnością go przezwycięży. Trudno jednak powiedzieć jakich to będzie wymagało wysiłków. Abp. Lefebvre'owi zabrakło chyba wiary w ową nadprzyrodzoną naturę Kościoła. Wydaje się, że na trudna sytuację Kościoła na Zachodzie patrzył on jedynie w kategoriach ludzkich. A przecież mimo tych wszystkich negatywnych zjawisk, w Kościele nadchodzi czas realizmu, otrząśnięcia się z naiwnego entuzjazmu i trzeźwego patrzenia w trzecie tysiąclecie.
- Gdzie ksiądz będzie pracował?
- Czekam na decyzję moich przełożonych. Mamy wiele kościołów w Europie Zachodniej. Prawdopodobnie będę pracował w jednym z nich jako wikary. Chciałbym jednak bardzo posługiwać w Polsce. Myślę, że są na to szanse aby objąć opieką wiernych tradycyjnych skupiających się w kilku polskich diecezjach. Takie zadanie powierzył przecież mojemu zgromadzeniu sam Ojciec Święty. Jeśli otrzymalibyśmy zaproszenie od któregoś z polskich biskupów otworzylibyśmy wówczas w jego diecezji dom lub placówkę.
- Czy nie byłoby większym wyzwaniem praca w parafii wspólnie z księżmi o formacji posoborowej?
- Na pewno. To zależy jednak od warunków stworzonych w konkretnych środowiskach, należę przecież do zgromadzenia, które ma swój własny charyzmat i zasady życia wspólnotowego.
Rozmawiał Jaromir Kwiatkowski Wywiad ukazał się GC "NOWINY" w 2000 roku
Data utworzenia: 19/01/2007 - 08:42
Ostatnie zmiany: 19/01/2007 - 08:42
Kategoria : Artykuły
Strona czytana 2070 razy
podgląd wydruku
Wersja do druku
|