|
Z księdzem Tomaszem Dawidowskim, członkiem Bractwa św. Piotra rozmawia Paweł Bereś.
- Jest ksiądz pierwszym polskim kapłanem w Bractwie św. Piotra. Co stanowi jego specyfikę?
- Nasza Konfraternia stawia sobie szereg celów. Jako stowarzyszenie życia apostolskiego chce najpierw uświęcać swoich księży oraz wiernych świeckich poprzez wierne zachowanie liturgicznych, dyscyplinarnych i duchowych tradycji Kościoła łacińskiego. Oznacza to przede wszystkim korzystanie z przywileju papieskiego, mianowicie odprawianie mszy św. i szafowanie sakramentów w klasycznym rycie rzymskim, według przepisów obowiązujących w 1962 r., czyli przed Soborem Watykańskim II. Z katolickiej liturgii wypływa tradycyjna katolicka duchowość i pobożność. Konfraternia przychodzi z posługą do tych wiernych, którzy czują się przywiązani do starej liturgii, w której znajdują źródło i wyraz swojej wiary katolickiej.
- Co księdza osobiście pociąga w starej, trydenckiej liturgii?
- Dawna liturgia pozwala mi mocno doświadczyć wielkości, majestatu i świętości Pana Boga. Ryt trydencki jest również bardzo bogaty pod względem doktrynalnym i duchowym. W tej liturgii jest dużo ciszy ,a kapłan i wierni podczas mszy ustawieni są w stronę ołtarza. Podniosłości liturgii dodaje język łaciński, w którym jest ona sprawowana, a także piękno chorału gregoriańskiego. Wszystko to daje poczucie sacrum i pozwala przeżyć misterium wiary.
- Gdzie pracują kapłani Bractwa św. Piotra?
- Pracę rozpoczynamy oficjalnie na zaproszenie danego biskupa diecezjalnego, który czyni to przeważnie na prośbę wiernych. Następnie zakładamy tam dom i osiadamy, prowadząc apostolat. Po upływie pewnego czasu nasze placówki zostają erygowane kanonicznie, aby na koniec móc osiągnąć status parafii personalnej. Opiekujemy się nie tylko powierzonymi nam wiernymi, ale pomagamy również w sąsiednich parafiach na przykład w spowiedzi, kazaniach, jesteśmy również obecni w szpitalach. Pełnimy posługę w 40 domach w kilkunastu krajach świata. Jesteśmy podzieleni na 5 dystryktów: amerykański, austriacki, francuski, niemiecki i szwajcarski. Obecnie w Polsce nie ma naszych parafii. Wierni przywiązania do tradycyjnej mszy świętej w Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, Gorzowie. Msze te sparowane, za specjalnym pozwoleniem biskupów ordynariuszy, przez miejscowych kapłanów. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy również obecni w Polsce.
- Kim są wierni uczęszczający we mszy w rycie trydenckim?
- Nie mają jakiegoś określonego typu. Są to zarówno ludzie prości, jak i wykształceni, arystokraci i rolnicy. Bywa stosunkowo dużo rodzin wielodzietnych. Wspólna cechą i och wszystkich jest zatroskanie o losy Kościoła, traktowanie życia po katolicku serio. Bardzo ciekawe zjawisko zdaje się zauważyć w tak zwanych grupach indultowych w Polsce, czyli tam, gdzie uzyskano pozwolenie od ordynariuszy na regularne celebrowanie tradycyjnej mszy świętej. Są to przede wszystkim młodzi katolicy, którzy tutaj odnaleźli swoją duchową ojczyznę. Charakteryzuje ich bezinteresowna chęć pomocy Kościołowi, dobra organizacja, nie rzadko aktywna obecność w życiu społeczno - politycznym, czy też działalności wydawnicza.
- Obecnie jest ksiądz jedynym polskim kapłanem w Bractwie. Czy będą następni?
- W naszym seminarium, które mieści się w Wigratzbad w Bawarii, niedaleko Jeziora Bodeńskiego, studiuje obecnie czterech Polaków. Wszyscy oni wywodzą się z tych środowisk, gdzie była odprawiana msza indultowa.
- Dziękuję, za rozmowę i życzę wielu łask Bożych na dalszą posługę kapłańską.
Wywiad ukazał się w w Super Nowościach w dniu 22. 04.2001 r.
Data utworzenia: 19/01/2007 - 08:43
Ostatnie zmiany: 19/01/2007 - 08:43
Kategoria : Artykuły
Strona czytana 1620 razy
podgląd wydruku
Wersja do druku
|