|
Pieszo z tradycją.
Z Paryża do Chartres.
To była zupełnie inna Francja. Najstarsza córa Kościoła. Rozmodlona, powiewająca sztandarami, narodowymi flagami. Dla nas, Polaków, piesze pielgrzymki nie są czymś nie codziennym, ale tam?
Wśród około 10 tysięcy pielgrzymów była, jak co roku kilkudziesięcioosobowa grupa św. Stanisława. A w niej my - troje z Rzeszowa. XX pieszą pielgrzymkę chrześcijańską z Paryża do Chartres (18 do 20 maja) odbywaliśmy akurat 10 rocznicę powstania naszej diecezji, więc było również wotum wdzięczności za decyzje papieska z 1992 r.
W ciągu trzech dni mieliśmy do przejścia 105 kilometrów, co czyni z niej największą tego typu pielgrzymkę w Europie Zachodniej. Od kilku lat na Zesłanie Ducha Świętego pielgrzymują spod katedry Notre-Dame w Paryżu do Chartres środowiska z całego świata, przywiązane do tradycyjnych form liturgicznych w Kościele.
Dzisiaj Msza święta w języku łacińskim, ubogacona chorałem gregoriańskim, przez wielu jest zapomniana. Jednak od jakiegoś czasów świecie i w Polsce można zaobserwować powrót do tradycji. Objawia się to w pewnym modelu życia i kultury, trzymaniem się sprawdzonych wzorców, w jakimś stopniu postawą konserwatywną, tradycyjną liturgia i pobożnością. Od kilku lat istnieją tzw. Grupy indultowi, skupiające często elity życia społecznego, posiadające własne struktury i pisma. Za zgodą danego biskupa ordynariusza mogą one korzystać z dóbr duchowych Kościoła.
Szliśmy przez Malownicze tereny regionu Baeuce, jakich nie można zobaczyć z okien wycieczkowych autokarów. Daleko od dróg i ludzkich osiedli. Cisza i spokój, które trudno znaleźć, na co dzień. Wspólny śpiew, modlitwa, codzienna Eucharystia i konferencje stawały się podstawą do realizowania papieskiego wezwania "Wypłyńcie na głębię". To "wypłyńcie", czyli nasze życie duchowe - odnowione i wzmocnione - ma prowadzić do zmian nie tylko w najbliższym otoczeniu. Musi również sięgać sfery publicznej, często tak bardzo ograbionej z jakichkolwiek wartości.
Chartres, piękne miasto na południowy zachód od Paryża, serce regionu. Od czasów rzymskich był tu ośrodek życia religijnego, najpierw ludów pogańskich, potem świata chrześcijańskiego. Przybywali tutaj- do jednej z najwspanialszych gotyckich katedr - zarówno królowie francuscy, jak i najskromniejsi pielgrzymi.
Na kamiennej posadzce w katedrze, trak samo jak my, klęczeli pielgrzymi sto, dwieście, i pięćset lat temu... Liturgia w języku łacińskim, taka jak przed pięciu wiekami, piękno gotyckich form i witraży dawały poczucie niezwykłej jedności wszystkich zgromadzonych. Jedności duchowej i ponadczasowej.
Izabela Fac "Gość niedzielny" nr 27, 7 lipca 2002 r.
Data utworzenia: 19/01/2007 - 08:46
Ostatnie zmiany: 19/01/2007 - 08:46
Kategoria : Artykuły
Strona czytana 1624 razy
podgląd wydruku
Wersja do druku
|